Kolejna wygrana i historia o tym jak ubezpieczyciel nieodpuszcza i specjalnie przeciąga sprawę mimo, że z góry wiadomo jak się to skończy.

ciąg dalszy sprawy dot. zalania lokalu spółki i odszkodowania

wygraliśmy pierwszy proces, gdzie sąd po opinii biegłego uznał odpowiedzialność spółdzielni co do zasady (a tym samym odpowiedzialność ubezpieczyciela)

po wygraniu sprawy wysłaliśmy wezwanie do zapłaty z załączonym kosztorysem na pokrycie pozostałych szkód i cisza

składamy pozew na kwotę 115 tys. zł przeciwko ubezpieczycielowi

sąd wydaje nakaz zapłaty

ubezpieczyciel płaci 78 tys. zł, zaskarża nakaz w pozostałej części, bo nie widzi zwiazku ze zniszczeniem sprzętu i narzędzi z zalaniem, a także chce zapłacić jedynie kwotę netto, a nie brutto

spółka nie jest VATowcem i należy jej się odszkodowanie jak w przypadku konsumentów – w kwocie brutto.

ubezpieczyciel jest na całym procesie stratny o co najminej dodatkowe 40 tys. zł (wliczając odsetki i koszty procesu), niż gdyby zlikwidował szkodę w pełnej wysokości w przepisowych 30 dniach od otrzymania wezwania do zapłaty.

finalnie podliczając wszystkie odsetki i zwrot kosztów na konto spółki trafia ponad 100 tys. zł